Przedstawiając się…

Wreszcie, przedstawiając, używamy banalnej formułki: „To pan Grzymisław Wiercipiętek (wskazujemy dyskretnym ruchem ręki, jeśli może być wątpliwość, o kogo chodzi), a to Jurek Poniedzielski”. Można mniej zobowiązująco: „Poznajcie się, panowie” i wtedy wolno już no­wemu popędzić do przodu z wyciągniętą ręką i bąknąć swoje nazwisko. Mówię o tym z ironią, bez nadziei, że owa niezręczność zaniknie. Z regu­ły bowiem nie słyszy się nazwiska nowej osoby, choćby dlatego, że obie strony z gorliwości mówią jednocześnie. Mała rzecz, a duży kłopot: ileż to razy ktoś później na uboczu szepcze nam do ucha: „Jak ten typ się nazywa?” Lepiej więc zawczasu to przewidzieć i ceremonię (trochę krę­pującą) nieco przedłużyć byleby wszyscy wiedzieli, kto jest kto.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim blogu! Nazywam się Anna Kocłowska i moda to moja pasja, bloga prowadzę, aby dzielić się z Wami pomysłami na stylizacje i makijaż. Zapraszam do dyskusji w komentarzach i likowania na fb. Mam nadzieję, że zostaniesz tutaj na dłużej.
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)